Złote pamiątki rodzinne i nie tylko. Jaką mogą mieć wartość?

0
71
Rate this post

Rodzinne pamiątki, które kurzą się na dnie szafy, mogą okazać się sporym zastrzykiem gotówki. Często traktujemy stare czasomierze, nienoszoną biżuterię czy zbiory numizmatyczne wyłącznie w kategoriach sentymentalnych. Tymczasem ich rynkowa cena potrafi zszokować. Jak odróżnić prawdziwy skarb od bezwartościowego bibelotu? O tym opowiada Rafał Malkiewicz, który od ponad siedmiu lat profesjonalnie wycenia takie przedmioty, a jego główną działalnością jest skup złota oraz numizmatów.

Złoto w skupie ma dużą wartośc

Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, co tak naprawdę posiada. Ekspert przyznaje, że sytuacje, w których klienci dowiadują się o ogromnej wartości przyniesionych rzeczy, mają miejsce niemal co tydzień. Znakomitym przykładem jest historia nowożeńców. Otrzymali oni w prezencie ślubnym kanadyjską monetę o nominale 50 dolarów. Byli nieco rozczarowani, przeliczając tę kwotę na około 150 złotych. Dopiero wizyta u specjalisty uświadomiła im, że trzymają w ręku uncję kruszcu wycenianą na kilkanaście tysięcy złotych.

Innym razem pewna seniorka przyniosła do oceny niepozorne błyskotki z białego złota. Wcześniej odwiedziła lombard, gdzie zaproponowano jej zaledwie paręset złotych. Fachowa weryfikacja wykazała, że przedmioty te kosztują kilka tysięcy. To udowadnia, że sprzedaż złota w skupie powinna być zawsze poprzedzona rzetelną ekspertyzą.

Złudne bywa także ocenianie rzeczy na oko czy za pomocą amatorskich poszukiwań w sieci. Rafał Malkiewicz wspomina klientkę, która uważała swoje lśniące, duże monety za niezwykle drogocenne, a te pokryte ciemnym nalotem – za śmieci. Prawda okazała się brutalna dla tych pierwszych, a łaskawa dla drugich. To właśnie te brzydkie, zaśniedziałe krążki były rzadkimi historycznymi artefaktami z ogromną ceną kolekcjonerską. Z kolei pięknie zapakowane, współczesne pakiety reklamowane jako ekskluzywne edycje z certyfikatami nierzadko są warte ułamek tego, ile za nie pierwotnie zapłacono.

Od czego zatem zależą stawki na rynku numizmatycznym? Metryka przedmiotu to nie wszystko. Liczą się głownie trzy czynniki: użyty materiał, nakład oraz stan zachowania. Jeśli chodzi o to pierwsze, srebro lub złoto same w sobie mają wartość surowca. Z kolei kondycja przedmiotu bywa decydująca. Nawet jeśli mówimy o dwóch egzemplarzach z tego samego rocznika, ten wyciągnięty z portfela będzie znacznie tańszy niż sztuka, która dekady spędziła bezpiecznie w albumie.

Detale odgrywają kolosalną rolę. Idealnie obrazuje to polska pięciozłotówka z 1932 roku. Wariant tłoczony w brytyjskiej stolicy to wydatek rzędu kilkudziesięciu złotych. Z kolei identycznie wyglądający egzemplarz z mennicy warszawskiej osiąga stawki wielokrotnie wyższe. Różnicę stanowi mikroskopijny znak, którego nie da się dostrzec bez szkła powiększającego.

Rozpoznawanie takich niuansów wymaga wiedzy, która w przypadku pana Rafała narodziła się z ciekawości. Wszystko zaczęło się od przejęcia po zmarłym dziadku zbiorów pełnych znaczków i bilonu. Kupowanie kolejnych branżowych katalogów i pogłębianie wiedzy sprawiło, że hobby zamieniło się w pełnoetatowe zajęcie.

Dziś klienci odwiedzający jego skup złota w Olsztynie przynoszą nie tylko bilon, ale i sztabki w opakowaniach ochronnych, łańcuszki czy markowe czasomierze z kruszcu. Co istotne, sprawdzanie autentyczności odbywa się tu w stu procentach bezpiecznie. Zamiast inwazyjnego piłowania, wiercenia czy polewania kwasami, używa się nowoczesnej aparatury mierzącej opór elektryczny.

Taki sprzęt bezbłędnie demaskuje doskonałe dzisiejsze fałszerstwa. W przeszłości do biura trafił mężczyzna z rzekomo autentyczną dziesięciorublówką z wysokiej próby 900. Badanie szybko wykazało, że to falsyfikat. Do właściciela uśmiechnęło się jednak nieco szczęścia – podróbkę ulano z gorszego stopu o próbie 600. Numizmat stracił całkowicie swój urok kolekcjonerski, ale zachował cenę złomu i mógł zostać przeznaczony do stopienia.

Niezależnie od tego, co skrywają domowe szuflady, zawsze warto skonsultować się z profesjonalistą. Analiza wartości nic nie kosztuje i można ją przeprowadzić w lokalu przy ulicy Wyszyńskiego 5B w Olsztynie, a nawet wstępnie przez internet czy komunikator WhatsApp. Jak podkreśla ekspert, uzyskanie darmowej wiedzy na temat posiadanych dóbr do niczego nie zobowiązuje, a może przynieść ogromne, pozytywne zaskoczenie finansowe.